PODZIEL SIĘ WSPOMNIENIAMI - RAZEM TWORZYMY HISTORIĘ KGHM
Dołącz do naszej wspólnej podróży przez 65 lat historii KGHM!
Podziel się swoimi wspomnieniami związanymi z powstaniem KGHM Polska Miedź S.A., rozwojem spółek Grupy Kapitałowej oraz własnymi doświadczeniami z pracy w naszej organizacji.
Opowiedz swoją historię – wyślij wspomnienie i dołącz zdjęcie na adres csr@kghm.com!
Każda relacja to cenna część naszej tożsamości. Razem tworzymy historię KGHM.
Warunkiem opublikowania wspomnień i zdjęć jest akceptacja Regulaminu kampanii „65 lat KGHM”.
65 lat KGHM Polska Miedź

Podczas remontu pomieszczeń Działu Mierniczego w biurowcu ZG Lubin, – dokonano niezwykłego odkrycia. Po wyjęciu futryny drzwi, pomiędzy cegłami odnaleziono zawinięty w rulon dokument sporządzony na kalce technicznej. Czekał tam na odkrycie niemal 57 lat – od 24 października 1969 roku.
Znalezisko okazało się wyjątkową kapsułą czasu, pełną humoru i zawodowej ironii. Dokument, przygotowany z dużą starannością i dbałością o detale, w zabawny sposób opisuje relacje pomiędzy Działem Mierniczym a Działem Geologicznym. Powstał w czasach, gdy obu zespołom przewodzili pierwszy w historii ZG Lubin Główny Inżynier Mierniczy Zenon Dychtowicz oraz Główny Inżynier Działu Geologicznego Teofil Kowal.
Treść dokumentu nawiązuje do wybudowanego wówczas muru, który fizycznie podzielił pomieszczenia obu działów. Autorzy z przymrużeniem oka opisali jego „parametry techniczne”.
Jak czytamy w odnalezionym tekście:
„Długość muru jest wprost proporcjonalna do zgodności poglądów (…) a jego grubość jest odległością, z jakiej prowadzone są rozmowy na powyższy temat. Wytrzymałość muru jest równa odporności ucha ludzkiego na napór decybeli wytwarzanych w czasie dyskusji między Szefami Działów Mierniczego i Geologicznego. Wysokość muru równa się obwodowi talii Głównego Geologa(…) Wzniesiony mur będzie obrazem wzajemnych sympatii i zgodnej współpracy obu Działów(…)”
- Obecnie współpraca pomiędzy działami układa się bardzo dobrze, a szczególnie mocno zdezaktualizowały się informacje dotyczące gabarytów Głównego Geologa.
Znalezisko wywołało pozytywne poruszenie i uśmiechy na twarzach pracowników obu Działów – mówi Jacek Kukuła, Główny Inżynier Działu Mierniczego. Tym bardziej odnaleziona kapsuła czasu jest świadectwem dystansu, poczucia humoru i integrującej roli, jaką nawet symboliczny „mur” może odegrać w historii firmy.
- Dziś między działami budujemy „mosty” współpracy i zrozumienia, a jeśli ktoś zna kulisy powstania tego dokumentu, pamięta okoliczności budowy „muru” lub może opowiedzieć więcej o pomysłowości i poczuciu humoru ówczesnych Głównych Inżynierów – będziemy wdzięczni za podzielenie się tą historią. Być może za odnalezionym tekstem kryje się anegdota, o której dziś wiedzą już tylko nieliczni. Chętnie poznamy tę historię – lub rozwikłamy tę małą organizacyjną zagadkę sprzed lat – zachęca Mateusz Fendrych, Główny Inżynier Działu Geologicznego.
Oryginalny dokument znajdzie zaszczytne miejsce na ścianie wyremontowanego pomieszczenia. W miejscu jego odnalezienia zostanie umieszczona kopia wraz ze współczesną odpowiedzią, opisującą dzisiejsze relacje między Działami. Być może ta nowa kapsuła czasu zostanie odkryta przez kolejne pokolenie mierniczych i geologów. A może pozostanie w murach biurowca aż do końca jego istnienia – jako świadectwo historii, humoru i ducha współpracy, który łączy pracowników niezależnie od upływu lat.
Do Zakładów Górniczych Polkowice–Sieroszowice trafił wyjątkowy zbiór archiwalnych materiałów związanych z historią barbórkowych tradycji. Przekazał je emerytowany pracownik, Zbigniew Łyczko, który odnalazł dokumenty porządkując dorobek swojego zmarłego przyjaciela z pracy – śp. Ryszarda Hermana, wieloletniego inżyniera Działu Wentylacji w ZGPS.
Śp. Ryszard Herman przez lata łączył pracę zawodową z działalnością twórczą. Sam o sobie pisał z charakterystycznym dla siebie humorem i autoironią: „Ostatecznie zakopałem się na długie lata w kopalni. Najlepszym miejscem pracy dla inżyniera górnika o duszy humanisty był Dział Wentylacji. Utrzymanie właściwej atmosfery w kopalni, a przede wszystkim wśród ludzi, było dla mnie niezłomnym wyzwaniem.”
Choć był inżynierem, z czasem – jak sam żartował – w branży górniczej skończył jako „inżynier rozrywkowy”. Pisał scenariusze karczm i biesiad, fraszki, wiersze i satyry, w których z dużą uważnością, ale i lekkością opisywał codzienność kopalni, przemiany społeczne, relacje międzyludzkie i… samego siebie. To właśnie ta uważność, poczucie humoru i dystans są dziś największą wartością pozostawionych materiałów. Zgodnie z wolą Autora, po latach wróciły one do kopalni i mają szansę znów wybrzmieć podczas kolejnych Barbórek – jako żywa część tradycji, a nie jedynie archiwalne zapisy.
Wspólną pracę i artystyczną pasję wspomina Zbigniew Łyczko, który przez lata tworzył z Ryszardem Hermanem zgrany duet. Ryszard był autorem tekstów, Zbigniew odpowiadał za rysunki i scenografię tematyczną barbórkowych karczm i biesiad. Tak wspomina ich początki:
– Z Ryśkiem Hermanem i Jankiem Rozwadowskim po raz pierwszy zetknąłem się przelotnie podczas przygotowań do Giełdowej Górniczo-Hutniczej Karczmy Piwnej w Warszawie w lipcu 1997 roku. Była to impreza towarzysząca debiutowi KGHM Polska Miedź S.A. na Giełdzie Papierów Wartościowych. Wówczas, jako pracownik ZG Rudna, zostałem oddelegowany do zespołu organizującego to wydarzenie w budynku Państwowego Instytutu Geologicznego.
Przygotowania trwały kilka miesięcy i zakończyły się ogromnym sukcesem. Wielu znakomitych gości nie mogło uwierzyć, że tak profesjonalnie przygotowaną karczmę stworzyła grupa utalentowanych amatorów – na co dzień pracowników hut i kopalń Zagłębia Miedziowego. Wtedy zrozumiałem, że spośród wielu obdarzonych artystycznie górników i hutników Rysiu Herman i Janek Rozwadowski stanowili wyjątkowo zgrany duet. Byli świetnymi tekściarzami i mieli niezwykły dar prowadzenia widowisk takich jak karczmy i biesiady.
Ponownie spotkaliśmy się w 1999 roku, gdy rozpocząłem pracę w Okręgowym Urzędzie Górniczym we Wrocławiu. Dyrektor urzędu wiedział, że przez lata w ZG Rudna współorganizowałem kopalniane karczmy piwne, odpowiadając za ich scenografię, dlatego także w nowej pracy projektowałem oprawę plastyczną wydarzeń. Tematykę karczm proponował wówczas duet Herman–Rozwadowski.

W grudniu 1999 roku motywem przewodnim była podróż pociągiem – nieprzypadkowo, bo karczma odbywała się w Sali Reprezentacyjnej Dworca Głównego we Wrocławiu. Rok później tematem były Igrzyska Olimpijskie, a miejscem wydarzenia była piękna Sala Lustrzana Akademickiego Centrum Kultury „Pałacyk”. Obie karczmy zostały bardzo życzliwie przyjęte, a goście świetnie bawili się przy skeczach, przyśpiewkach, scenkach i konkursach autorstwa Ryśka i Janka.
Od końca 2003 roku, już jako pracownik ZG Polkowice–Sieroszowice, wielokrotnie uczestniczyłem w karczmach i biesiadach prowadzonych przez duet Herman–Rozwadowski — tym razem jako widz i biesiadnik z kuflem w ręku, a nie organizator stojący za kulisami. Do dziś mam przed oczami dziesiątki scen z tych spotkań, pamiętam twarze prowadzących i organizatorów, a wśród nich śp. Ryszarda Hermana…

Szczególnego znaczenia ta historia nabiera w roku, w którym ZG Polkowice–Sieroszowice obchodzi jubileusz 30-lecia połączenia kopalń Polkowice i Sieroszowice. To dobry moment, by wracać pamięcią do przeszłości i do ludzi, którzy swoją pracą, talentem i zaangażowaniem kształtowali ten zakład. Wśród przekazanych materiałów znalazło się 18 śpiewników gwareckich, 33 scenariusze karczm i biesiad barbórkowych oraz dwa autorskie tomiki wierszy i fraszek górniczych. To zbiór unikatowy – nie tylko dokumentujący konkretne wydarzenia, ale przede wszystkim oddający ducha górniczej wspólnoty, poczucie humoru i dystans, bez których Barbórka nie byłaby Barbórką.
15 lipca 2026 roku, w trakcie prowadzenia robót w rejonie P79 z K29 (pole SI-IV/2), oddział G-33 ZG Polkowice-Sieroszowice natrafił na coś, czego nikt w przodku się nie spodziewał – zlikwidowany otwór powierzchniowy S-1. Jak ustalili geolodzy kopalni, to nie jest przypadkowy ślad po dawnych pracach wiertniczych. To otwór historyczny – pierwszy pozytywny otwór odwiercony przez zespół Jana Wyżykowskiego w marcu 1957 roku, a więc miejsce, od którego zaczęła się cała historia polskiego zagłębia miedziowego.
Odsłonięty w wyrobisku fragment otworu S-1 sprzed siedmiu dekad zachował się w bardzo dobrym stanie, pozwalającym na pełną jego identyfikację. Otwór o średnicy 240 mm jest wypełniony szarym korkiem cementowym, który od calizny odcina cienki kontur brązowej mazi – osad iłowy z płuczki wiertniczej.
Aby zrozumieć, dlaczego kilka metrów starego otworu wiertniczego wywołało takie poruszenie wśród górników, trzeba cofnąć się do połowy lat 50. Przed II wojną światową miedzionośne utwory permskie badano w Polsce jedynie w rejonach Wrocławia, Żagania i Bolesławca. Niemieccy geolodzy nie przewidywali obecności okruszcowania w okolicach Lubina i Sieroszowic. To właśnie dr Jan Wyżykowski, ówczesny referent w Instytucie Geologicznym w Warszawie, a wcześniej górnik dołowy i absolwent krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, uparcie forsował inną tezę – że złoża mogą sięgać znacznie dalej na zachód. Jego koncepcja spotykała się początkowo z dużym sceptycyzmem środowiska naukowego, które opierało się na ustaleniach przedwojennych geologów niemieckich.
Wyżykowski nie ustąpił. Kolejny, czwarty w serii otwór poszukiwawczy zaplanowano na południe od otworu Gaiki – w Sieroszowicach. To właśnie ta decyzja okazała się przełomowa. 23 marca 1957 roku, w otworze oznaczonym jako Sieroszowice S-1 (w dokumentacji Instytutu Geologicznego figurującym jako IG-1), poniżej osadów kenozoiku i triasu, wiertacze przewiercili osady cechsztynu, natrafiając na okruszcowaną warstwę na głębokości od 655,95 do 658,70 metra, o wyjątkowo wysokiej – jak na owe czasy – zawartości miedzi, sięgającej 1,5 procent.
Cztery wydobyte rdzenie Jan Wyżykowski osobiście przewiózł do Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Pierwsze badania mikroskopowe próbek przeprowadził petrograf Andrzej Rydzewski, który szczęśliwie potwierdził obecność chalkozynu, jednego z podstawowych minerałów miedzi.
Konsekwencje tego odkrycia trudno przecenić. Już w 1959 roku powstała pierwsza dokumentacja geologiczna złoża Lubin-Sieroszowice, w której na powierzchni 175 kilometrów kwadratowych udokumentowano 19,3 miliona ton miedzi – jedno z największych złóż rud tego metalu na świecie. To był fundament, na którym w kolejnych latach wyrósł cały Legnicko-Głogowski Okręg Miedziowy, a wraz z nim dzisiejszy KGHM.

Bieg Barbórkowy o Lampkę Górniczą to jedna z najbardziej rozpoznawalnych imprez sportowych Zagłębia Miedziowego. Jego historia rozpoczęła się w 1986 roku, gdy po raz pierwszy na 10-kilometrowej trasie ulicami Lubina wystartowało około stu zawodników, głównie pracowników KGHM oraz czołowych biegaczy z kraju. Od początku celem wydarzenia była promocja aktywności fizycznej, zdrowego stylu życia oraz integracja pracowników, rodzin i mieszkańców regionu.

W kolejnych latach bieg systematycznie się rozwijał. Do programu dołączano nowe konkurencje, m.in. Sztafetę Dyrektorską (1996), Bieg Sztygarski na dystansie jednej mili (1998), sztafety międzyzakładowe oraz biegi młodzieżowe. Dzięki temu wydarzenie stało się prawdziwym świętem sportu dla uczestników w każdym wieku.
Istotnym momentem był rok 2005, kiedy zawody przeniesiono z późnej jesieni na październik. Wprowadzono także elektroniczny pomiar czasu, a później kolejne udogodnienia, takie jak medale dla wszystkich finiszerów, internetowe zapisy czy powiadomienia SMS z wynikami. W 2010 roku bieg został wyróżniony w konkursie „Złote Biegi”.
Popularność imprezy stale rosła. W latach 2013-2019 metę przekraczało ponad 1200 zawodników, a rekord frekwencji padł w 2018 roku, gdy na starcie stanęło blisko 2000 biegaczy.

Mimo zmian organizacyjnych niezmienny pozostał górniczy charakter wydarzenia. Symbolicznym trofeum jest Lampka Górnicza, a od pierwszej edycji uczestnikom towarzyszy Zakładowa Orkiestra Dęta. Bieg od czterech dekad łączy sportową rywalizację z pielęgnowaniem tradycji górniczych i integracją społeczności związanej z KGHM. Jego historię tworzą tysiące biegaczy, organizatorów, wolontariuszy i kibiców, którzy przez lata wspólnie budowali wyjątkową atmosferę tego wydarzenia.
4 września 2026 r., w wieku 85 lat zmarł Jan Sadecki, nazywany często ojcem nowoczesnej Polskiej Miedzi. To za jego czasów kombinat stał się w 1991 r. Spółką Skarbu Państwa, a w 1997 r. już jako KGHM Polska Miedź S.A. zadebiutował na Giełdzie Papierów Wartościowych.
8 września br., w Jeleniej Górze, odbyło się ostatnie pożegnanie śp. Jana Sadeckiego. W uroczystościach pogrzebowych wzięli udział byli i obecni pracownicy Polskiej Miedzi. Nie zabrakło pocztu sztandarowego KGHM oraz orkiestry górniczej z ZG Rudna. W imieniu KGHM głos zabrał Mirosław Laskowski, Wiceprezes Zarządu KGHM ds. produkcji, który wspominał, że miał okazję pracować pod okiem śp. Jana Sadeckiego. Jak podkreślił, od zawsze cenił konstruktywne jego pozytywne, pełne życzliwości nastawienie do młodych pokoleń górników. Mowy pożegnalne wygłosili także m.in. p. Stanisław Luchowski oraz były Prezes KGHM, dr Stanisław Siewierski.
Wspomnienie Stanisława Siewierskiego o śp. Janie Sadeckim
Drogi Janku, Drogi Dyrektorze, Prezesie ale nade wszystko mój Serdeczny Przyjacielu.
Poznaliśmy się w drugiej połowie lat siedemdziesiątych w ZG Rudna, wówczas Ty pełniłeś funkcję dyrektora kopalni, ja natomiast pracowałem w Instytucie Górnictwa Politechniki Wrocławskiej. Nasza znajomość dość szybko przerodziła się w przyjaźń, która w następnych trudnych i burzliwych latach osiemdziesiątych i pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych poddawana była ciężkim próbom. Nasza przyjaźń okazała się silniejsza i zachowaliśmy tę wyjątkową więź emocjonalną zarówno wtedy gdy pracowaliśmy razem i gdy dzieliły nas znaczne odległości. Serdecznie dziękuję za Twoją lojalność, serdeczność i życzliwość, które zachowam w swojej pamięci.
Drogi Janku,
cały Twój ogromny, imponujący dorobek zawodowy dotyczy Polskiej Miedzi i zasługuje na szacunek oraz uznanie. Wymienię trzy dokonania, które miały znaczenie strategiczne i zadecydowały o pomyślnej transformacji gospodarczej i przyszłości Polskiej Miedzi.
Pierwsze strategiczne osiągnięcie to – szybkie przekształcenie przedsiębiorstwa państwowego Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi w jednoosobową spółkę skarbu państwa KGHM Polska Miedź SA.
Po ośmiu latach banicji, która trwała od 13 grudnia 1981 roku, stanąłeś do konkursu i objąłeś stanowisko Dyrektora Generalnego KGHM w 1990 roku. Szybko dostrzegłeś, że w formule organizacyjnoprawnej przedsiębiorstwa państwowego, konieczne przekształcenia w nowocześnie zorganizowany i transparentnie zarządzany koncern miedziowy będzie spowolniony a może nawet niemożliwy. Olbrzymie kompetencje i Rady Pracowniczych oraz rozpolitykowanie i zwaśnione związki zawodowe utrudniały a nawet blokowały wprowadzanie potrzebnych reform. Firmy, które zbyt długo funkcjonowały jako przedsiębiorstwa państwowe traciły często zdolność do kontynuowania działalności i musiały ogłosić upadłość. Dlatego szybka komercjalizacja i przekształcenie przedsiębiorstwa państwowego w spółkę prawa handlowego miało znaczenie strategiczne ponieważ znacznie ułatwiało dokonywanie pożądanej transformacji gospodarczej. Dzięki talentowi organizacyjnemu i kreatywności szybko Janku rozpocząłeś pierwszy etap programu gruntownej transformacji Firmy. 11 września 1991 roku Kombinat Górniczo-Hutniczy Miedzi, przestaje być przedsiębiorstwem państwowym i zamienia się w Jednoosobową Spółkę Skarbu Państwa. Jan Sadecki zostaje powołany na pierwszego prezesa zarządu KGHM Polska Miedź S.A. Miałem zaszczyt i honor być Twoim i tam zastępcą.
Drugim ważnym osiągnięciem było - odebranie monopolu Centrali Handlu Zagranicznego „Impexmetal” na handel produktami KGHM i zbudowanie struktur handlowych należących do Polskiej Miedzi.
Monopol central handlu zagranicznego w PRL był kluczowym elementem gospodarki nakazowo-rozdzielczej. W przypadku Polskiej Miedzi wyłączność na handel wyrobami posiadał Impexmetal w Warszawie. Za usługi handlowe KGHM płacił wysokie marże i miał ograniczony bezpośredni dostęp do odbiorców oraz do informacji rynkowych. Po 1989 roku w wyniku reform Balcerowicza, zniesiono państwowy monopol, otwierając handel zagraniczny dla wszystkich podmiotów ale w praktyce natrafiało to na ogromne trudności. Centrale nie chcąc tracić uprzywilejowanej pozycji i olbrzymich zysków, utrudniała przejęcie handlu wszelkimi dostępnymi metodami w tym nagonką prasową, że KGHM nie posiada kompetencji i będzie zawierać kontrakty narażające Polską Miedź i polską gospodarkę na duże straty. Prezes Sadecki nie zważał na stawiane przeszkody i konsekwentnie budował struktury handlowe KGHM. Utworzył spółkę METRACO, następnie Polish Copper w Londynie, pozyskał kilku specjalistów z zewnątrz i wdrożył kształcenie pracowników KGHM umiejętności handlu zagranicznego. Firma szybko opanowała te umiejętności, które przyniosły nie tylko korzyści finansowe ale również wizerunkowe. Po latach izolacji, dla Polskiej Miedzi otworzyło się szeroko okno na świat.
Strategiczne znaczenie miała - obrona Polskiej Miedzi przed sprzedażą core biznesu firmie zagranicznej lub przekazanie w zarządzanie.
KGHM był skomplikowaną strukturą organizacyjną, w której oprócz core biznesu zbudowano liczne zakłady techniczno-usługowe, różnych branży świadczących usługi dla podstawowego biznesu. Taki model był doskonały w socjalizmie, ale w gospodarce rynkowej był nieefektywny. Zakłady zaplecza stawały się coraz większym obciążeniem, obniżały efektywność i powodowały nieuzasadniony wzrost kosztów produkcji miedzi. Potrzebna była pilna restrukturyzacja. Wielu doradców zagranicznych i krajowych przekonywało zarząd i polityków, że KGHM samodzielnie nie będzie w stanie uratować Polskiej Miedzi. Najlepszym rozwiązaniem będzie sprzedaż KGHM firmie zagranicznej z branży górniczej lub przekazanie w zarządzanie. Janku, Ty byłeś zdecydowanym przeciwnikiem takiego rozwiązania. Uważałeś, że wspólnie z kadrą jesteś w stanie opracować i wdrożyć rozwiązania restrukturyzacyjne, które uczynią Polską Miedź prężnym, nowoczesnym przedsiębiorstwem, zdolnym konkurować z innymi producentami miedzi. Za ten stanowczy sprzeciw zapłaciłeś wysoką cenę. W 1992 roku zostałeś odwołany ze stanowiska Prezesa.
Drogi Janku czas w nieodległej przyszłości udowodnił, że miałeś rację i tym samym skutecznie zawalczyłeś o przyszłość Polskiej Miedzi. Nikomu już w przyszłości nie przyszło ponownie do głowy aby przekazać firmie zagranicznej aktywa Polskiej Miedzi. Gdyby wówczas zapadły inne decyzje nie cieszylibyśmy się sukcesami Polskiej Miedzi skutecznie konkurującą na globalnym rynku i z powodzeniem uruchamiającą działalność górniczą na innych kontynentach. O tym czego dokonałeś trzeba pamiętać, powinni więcej i zwracać się do najmłodszych pracowników „tego nie wolno Wam zapomnieć”.
Dzisiaj licznie przybyliśmy aby odprowadzić Cię na miejsce wiecznego spoczynku, oddając hołd i należny szacunek. Przyjechali obecni i byli pracownicy Polskiej Miedzi, bo przywiodła nas tu przyjaźń, szacunek i wdzięczność za to wszystko co zrobiłeś dla Polskiej Miedzi i każdego z nas. Ta smutna chwila jest wyjątkowa, pełna refleksji i ciepłych wspomnień. Żegnamy człowieka legendę, który w historii przemysłu miedziowego, zapisał się jako prekursor pionierskich przedsięwzięć w przełomowych, niezwykle trudnych latach 80. i 90. XX wieku. W trudnych momentach bez względu na konsekwencje zawsze stawałeś po właściwej stronie mocy. Twoja nieugięta wiara w potencjał intelektualny kadry Polskiej Miedzi była dla mnie inspiracją gdy ponownie w 1994 roku zostałem członkiem zarządu Polskiej Miedzi. Żegnamy Cię, wiedząc że Twoje dokonania dobrze się przysłużyły Polskiej Miedzi i na zawsze pozostaną w naszych sercach i pamięci.
Spoczywaj w wiecznym spokoju.
Szczególnie symboliczne jest dla mnie to, że rozmowa kwalifikacyjna do KGHM Polska Miedź odbyła się dokładnie tego samego dnia, co obrona mojej pracy magistersko-inżynierskiej na Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, poświęconej dywersyfikacji w KGHM - z tą różnicą, że dzieliło je dokładnie 10 lat.
To niezwykłe poczucie, kiedy temat, który kiedyś był częścią naukowych rozważań i studenckich planów, stał się codziennością zawodowego życia. Dodatkowym zaszczytem jest dla mnie możliwość bycia w poczcie sztandarowym – reprezentowanie mojego Oddziału podczas ważnych uroczystości traktuję jako ogromne wyróżnienie i wyraz zaufania.
Patrząc dziś na tę drogę, czuję wdzięczność i dumę, że mogę być częścią zespołu KGHM.